Porażka na wyjeździe

na zdjęciu dwa j zawodnicy podczas walki o piłkę fot. Jakub Ziemianin/Podbeskidzie Bielsko-Biała

Po zwycięstwie z Wisłą Kraków Górale mieli apetyt na więcej, dlatego na mecz w Lubinie wyszli w niemal identycznym zestawieniu jak w poprzednim spotkaniu. Jedyna zmiana dotyczyła linii defensywy, w której Dmytro Bashlai zastąpił Milana Rundicia.

W nieco odmiennych nastrojach do tego spotkania przystępowało Zagłębie, które przegrało trzy kolejne mecze ligowe, ale mimo to sytuacja w tabeli lubinian jest decydowanie lepsza niż Górali. Przed tym meczem Zagłębie miało 8 punktów więcej niż TSP i znajdowało się na 10. miejscu w klasyfikacji ligowej.

W starciu z Wisłą Podbeskidzie oddało 22 strzały na bramkę rywala, co pokazało siłę ofensywną bielskiej drużyny i jej ustawienia taktycznego, które otworzyło nowe możliwości do kreowania sytuacji podbramkowych. Znalazło to swoje potwierdzenie już w ósmej minucie meczu w Lubinie. Do prostopadłego podania od Filipa Modelskiego wyszedł doskonale Jakub Hora, który już w polu karnym wyłożył piłkę Kamilowi Bilińskiemu, a ten takich sytuacji nie marnuje - srogo skarcił obrońców Zagłębia, za to że zostawili go na moment bez opieki i zdobył swoją 10. bramkę w tym sezonie. 
Chwilę później Miedziowi mogli odpowiedzieć, ale strzał Drazicia świetnie obronił rozgrywający swój 200. mecz w Ekstraklasie Michal Pešković. Kolejny pojedynek ta dwójka stoczyła kilkanaście minut później, ale znów górą był bramkarz Podbeskidzia. Pesko interweniował jeszcze kilka razy, jednak do końca pierwszej połowy nie dał się zaskoczyć i gol Bilińskiego był jedynym trafieniem w tej części meczu.

Inicjatywa, oddana gospodarzom pod koniec pierwszej połowy, wróciła do Górali wraz z rozpoczęciem kolejnych 45 minut. Pierwszy w tej części meczu groźny atak lubinianie przeprowadzili dopiero w 55. minucie, kiedy piłka po strzale Chodyny otarła się o zawodnika TSP i trafiła w poprzeczkę bramki bielszczan. Niestety nie udało się utrzymać prowadzenia. W 73. minucie Zagłębie dobrze rozegrało stały fragment gry. Dośrodkowaną z rzutu rożnego piłkę zgrał Balić, wprost pod nogi Szysza, a ten mocnym strzałem posłał ją do bramki Peškovicia.

Końcówka meczu mogła jeszcze należeć do gości – wprowadzony Peter Wilson najpierw przejął piłkę i odegrał ją do Hory, który uderzał niecelnie. Chwilę później sam stanął przed szansą na pokonanie Hładuna, ale strzelił prosto w bramkarza. Zagłębie zaatakowało skutecznie w ostatniej akcji meczu, która znów przebiegła wg schematu: dośrodkowanie z rzutu rożnego, zgranie, strzał. Tym razem strzelającym był Damian Oko, który z najbliższej odległości pokonał bramkarza Górali i dał lubinianom zwycięstwo.

Zagłębie Lubin – TS Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1 (0:1)

Bramki: 73' Szysz. 90' Oko - 8' Biliński

Żółte kartki: Żubrowski, Kruk, Balić, Oko

Zagłębie: Hładun – Chodyna, Kruk, Oko, Balić, Żubrowski, Starzyński, Poręba (64' Ratajczyk), Szysz, Drazić (87' Baszkirow), Podliński (77' Mraz)

TS Podbeskidzie: Pešković – Modelski, Janicki, Bashlai – Niepsuj (84' Danielak), Rzuchowski, Hora, Ubbink (59' Tulio), Sierpina – Biliński (71' Wilson), Sitek (71' Kręcichwost)
 

materiały klubu Podbeskidzie Bielsko-Biała