Topniejące szanse

na zdjęciu trzej zawodnicy walczący o piłkę fot. Jakub Ziemianin/Podbeskidzie Bielsko-Biała

Piast Gliwice pokonał Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0 (1:0) w meczu rozegranym 3 maja. Tym samym sytuacja bielszczan stała się naprawdę trudna, ale walka z pewnością trwać będzie do samego końca rozgrywek.

Pod nieobecność Filipa Modelskiego, kapitana Górali w tej części sezonu, to Kamil Biliński przejął opaskę kapitańską i on wyprowadził Podbeskidzie na mecz w Gliwicach. Biliński stanął dziś naprzeciwko Jakuba Świerczoka, był to więc bezpośredni pojedynek najskuteczniejszych Polaków w Ekstraklasie.

Modelski to nie jedyny nieobecny w meczu przeciwko Piastowi: za żółte kartki pauzował jeszcze Michał Rzuchowski, a kontuzji tuż przed meczem nabawił się Rafał Janicki,  związku z tym do linii defensywy wrócił dziś Dmytro Bashlai. W pomocy wystąpili  od pierwszej minuty Marco Tulio, Gergo Kocsis, a młodzieżowcem w wyjściowym zestawieniu był Maksymilian Sitek.
W pierwszej połowie meczu próżno było wypatrywać sytuacji pod jedną lub drugą bramką. Górale nieco wycofani oddali inicjatywę gospodarzom, sami wyczekiwali na okazje do kontrataku. Po raz pierwszy gospodarze zagrozili w 33. minucie kiedy wykonywali rzut wolny z oko 24 metrów. Sprytnym strzałem Świerczok próbował zaskoczyć Peskovicia, ale ten zachował koncentrację i udanie interweniował.

W końcówce pierwszej części meczu śmielej ruszyli bielszczanie, ale w ich akcjach brakowało zdecydowania, odpowiedniej decyzji we właściwym momencie, bardziej precyzyjnych zagrań. W 40. minucie środkiem boiska z piłką popędził Sitek, zagrał na lewo gdzie był Hora, jego dośrodkowanie odbili obrońcy, ale dopadł do piłki jeszcze Petar Mamić. Jego strzał zablokowali ponownie defensorzy Piasta. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwsze 45 minut gry błysnął Jakub Świerczok, który pokazał, że nie wolno zostawiać mu ani trochę miejsca, bo potrafi to wykorzystać. Tak właśnie zrobił  - urwał się obrońcom, wymienił podanie z kolegą z drużyny i z ostrego kąta pokonał Peskovicia.

W przerwie trener Robert Kasperczyk zdecydował się na jedną zmianę – Gergo Kocsisa zastąpił Peter Wilson. Podbeskidzie wyszło zdeterminowane, ambitne, od początku drugiej części meczu przeważało, choć sytuacji podbramkowych nie stwarzało, to można było oczekiwać, że gra nabierze rozpędu i zaczną zagrażać bramce Placha. Tak się nie stało, dlatego że Piast to drużyna, która nie wybacza błędów. Taki się defensywie przydarzył, źle rozegrana piłka, nieporozumienie w środku pola i Piast błyskawicznie znalazł się w polu karnym Podbeskidzia. Gdy wydawało się, że zagrożenie jest zażegnane, bo defensywa Górali zdążyła wrócić, piłka trafiła do Świerczoka, a ten nie myśląc długo, znalazł lukę i zmieścił piłkę tuż przy słupku, obok interweniującego Peskovicia.Ten gol ustalił wynik meczu, choć Podbeskidzie w końcówce miało jeszcze kilka obiecujących akcji, to nie zdołało zdobyć gola, ani tym bardziej urwać choćby punktu.


Sytuacja bielszczan stała się naprawdę trudna, ale walka z pewnością trwać będzie do samego końca rozgrywek.


Piast Gliwice – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:0 (1:0)

Bramki: 44’, 58’ Świerczok

żółta kartka: Tulio

Piast: Plach - Czerwiński, Chrapek (84' Vida), Steczyk (66’ Pyrka), Lipski (72’ Jodłowiec), Sokołowski, Konczkowski, Badia (66’ Alves), Mokwa, Malarczyk, Świerczok (84' Żyro)

Podbeskidzie: Pesković – Bashlai, Rundić, Mamić (64’ Sierpina), Niepsuj (64’ Danielak), Hora, Tulio (80' Ubbink), Kocsis (46’ Wilson), Sitek, Biliński (64’ Miakushko), Roginić
 

materiały klubu Podbeskidzie Bielsko-Biała