Rekord Bielsko-Biała z awansem

Zdjęcie przedstawia piłkarzy podczas meczu Rekord Bielsko-Biała - Acana Orzeł Jelcz-Laskowice fot. Paweł Mruczek

Spotkanie 8 lutego było potyczką znacznie lepszej jakości, z emocjami i elementami dramaturgii, niż miało to miejsce niespełna miesiąc wcześniej przy okazji konfrontacji o ligowe punkty. To w pierwszym rzędzie zasługa jelczan, którzy postawili się gospodarzom, odchodząc od zachowawczo-kunktatorskich zagrywek. W porównaniu do przegranego 0:6 meczu styczniowego, goście mieli w składzie Maksyma Pautiaka (wtedy pauzującego za kartki) oraz zdrowego Arkadiusza Szypczyńskiego, co jednak nie w pełni wyjaśnia diametralnie inne, lepsze oblicze Acany Orła.

Pierwsza część meczu zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Rekordzistów, ale tak po prawdzie remis nie byłby krzywdzącym rezultatem. Optyczna przewaga należała do gospodarzy, sprytem przy golu na 1:0 błysnął Artur Popławski , ale i przyjezdni mieli kilka swoich szans, np. sytuacja A. Szypczyńskiego sam na sam z Bartłomiejem Nawratem. W tej oraz kilku innych sytuacjach golkiper Rekordu i reprezentacji kraju interweniował w wybornym stylu.

Wydawało się, że bielszczanie mimo nikłego prowadzenia mają mecz pod kontrolą, tymczasem na kilka minut wpadli w tarapaty. Jeszcze przy golu na 1:1 Kacpra Kędry, gdy piłkę stracił na własnej połowie Alex Viana, można było mówić o tzw. wypadku przy pracy. Ale gdy M. Pautiak mocno wstrzelił piłkę w pole karne Rekordu, a przy dalszym słupku znalazł się niepilnowany A. Szypczyński, na twarzach biało-zielonych oraz ich sympatyków łatwo można było dostrzec zaskoczenie.

Pierwszą - kto wie, czy nie kluczową - reakcją trenera Andrzeja Szłapy było desygnowanie na boisko Jana Janovsky’ego. Kapitan Rekordu najpóźniej ze wszystkich zakończył udział w meczach rodzimej reprezentacji, stąd blisko 30. minut spędził na ławce rezerwowych. Gracze umownej drugiej czwórki przyśpieszyli tempo operowania piłką, dzięki czemu w dogodnej sytuacji strzeleckiej znalazł się Oleksandr Bondar. Chirurgiczna precyzja strzałów Sanii okazała się przydatna raz jeszcze, kiedy bielszczanie na nieco ponad dwie minuty przed końcem wyśmienicie rozegrali rzut wolny. Odpowiedzią gości był manewr z lotnym bramkarzem – Janisem Pastarsem. Nie opłaciło się. O ile Paweł Budniak po przechwycie piłki ostemplował słupek, to już Honza Janovsky nie pomylił się, uderzając z ponad 30 metrów. W 1/8 Pucharu Polski czeka bielszczan wyjazd do zwycięzcy pary: Dragon Bojano – Słoneczny Stok Białystok, a sam mecz – 19 lutego br.

 

Rekord Bielsko-Biała - Acana Orzeł Jelcz-Laskowice 4:2 (1:0) 1:0 Popławski (11. min.) 1:1 Kędra (25. min.) 1:2 Szypczyński (28. min.) 2:2 Bondar (30. min.) 3:2 Bondar (38. min.) 4:2 Janovsky (40. min.)

Rekord: Nawrat - Popławski, Kubik, Budniak, Marek, Gąsior, Bondar, Alex Viana, Korpela, Janovsky, Biel, Iwanek, Burzej

 

materiały prasowe klubu Rekord Bielsko-Biała