Odszedł Roman Nehrebecki

Roman i Jan Nehrebeccy przy postaciach Lolka i Bolka Roman i Jan Nehrebeccy przy postaciach Lolka i Bolka

Po długiej chorobie, z którą zmagał się bez słowa skargi, 4 czerwca odszedł Roman Nehrebecki – działacz społeczny, polityk, przedsiębiorca, legendarny pierwowzór Lolka z serii filmowych przygód Bolka i Lolka stworzonych w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej przez jego ojca Władysława Nehrebeckiego, sympatyczny człowiek, dobrze znany bywalcom bielskiego starego miasta i działającej niegdyś przy ul. Wzgórze galerii-pubu Bazyliszek.

Roman Nehrebecki był radnym Rady Miejskiej Bielska-Białej w latach 2002-2006. Do RM dostał się z listy Sojuszu Lewicy Demokratycznej - Unii Pracy. W 2005 roku i 2007 roku kandydował do Sejmu RP, najpierw z listy Partii Demokratycznej demokraci.pl, później koalicji Lewica i Demokraci, a w 2019 roku ubiegał się o miejsce w europarlamencie z partii Wiosna Roberta Biedronia.

O swoim zaangażowaniu w działalność społeczną i polityczną tak mówił przed laty na łamach Magazynu Samorządowego: Zdecydowały o tym przede wszystkim moje doświadczenia wyniesione z działalności w ruchu młodzieżowym. Przez lata współpracowałem z organizacjami młodzieżowymi i studenckimi, przygotowując dla młodych ludzi letni wypoczynek oraz pracę w okresie roku szkolnego. Ta działalność przynosiła mi ogromną satysfakcję i pozostała w moich wspomnieniach, kiedy przeniosłem się do biznesu. Prowadząc własne przedsiębiorstwo, zamykałem się w obrębie problemów tylko jednego zakładu, brakowało mi szerszego kontaktu z ludźmi, spojrzenia na inne dziedziny życia społecznego.

Z wykształcenia był ekonomistą, ukończył Policealne Studium Ekonomiczne oraz studia na Akademii Ekonomicznej w Katowicach. Był zastępcą komendanta wojewódzkiego Ochotniczych Hufców Pracy, prezesem Młodzieżowej Spółdzielni Grot w Bielsku-Białej oraz prezesem zarządu i dyrektorem przedsiębiorstwa joint venture Sonetex. Od 1988 r. prowadził własną firmę, która eksportowała swoje wyroby do krajów Europy Zachodniej. Pod koniec działalności zawodowej chciał kontynuować dzieło swojego sławnego ojca, produkując filmy animowane, założył firmę producencką Sol-Anima.

Można rzec, że jestem „skażony” genetycznie kulturą. Wzrastałem w artystycznym domu, w twórczej atmosferze, którą roztaczała postać mojego ojca Władysława Nehrebeckiego, światowej sławy twórcy filmów animowanych o przygodach dwóch sympatycznych urwisów Bolka i Lolka. Zresztą pierwowzorami tych postaci byliśmy obaj z bratem – mówił w rozmowie z MS. Starszy brat Romana, Jan Nehrebecki - anglista, tłumacz, pierwowzór Bolka - zmarł po ciężkiej chorobie w 2013 r.

Roman Nehrebecki marzył o wznowieniu w Bielsku-Białej filmów o Bolku i Lolku, o produkcji animacji także z innymi bohaterami, ale także o uwiecznieniu dorobku Studia Filmów Rysunkowych, o powstaniu parku rozrywki wykorzystującego spuściznę artystyczną Władysława Nehrebeckiego oraz innych twórców SFR… Doczekał się stworzenia szlaku spacerowego Bajkowe Bielsk-Biała, na którym – obok Reksia, Pampaliniego z hipopotamem i Smoka Wawelskiego z kucharzem Bartłomiejem Bartolinim – na placyku przed Galerią Handlową Sfera stanęły figurki Bolka i Lolka.

Jego pasją była muzyka, miał wiele płyt, jeździł na koncerty. Był zapalonym gitarzystą, posiadał w swojej kolekcji kilka dobrych instrumentów. Romana Nehrebeckiego muzykującego z grupą przyjaciół można było usłyszeć podczas koncertów w Bazyliszku, prowadzonym przez jego żonę Ewę Nehrebecką, a później na plenerowej scenie na Manhattanie w Wapienicy, dokąd żona przeniosła swoją działalność gastronomiczną.

Był barwną postacią. Przez lata można było go spotkać na bielskiej starówce, w Bazyliszku. Charakterystyczna wysoka sylwetka przystojnego bruneta w przyciemnionych okularach i w tak lubianej przez niego czerni była rozpoznawalna dla wielu. Lubił ludzi, sympatyczne rozmowy, ciekawe spotkania z niezwykłymi osobami pojawiającymi się na koncertach, wernisażach wystaw czy ot tak wpadających na szklaneczkę do Bazyliszka. Uśmiechnięty, tryskający anegdotami i opowieściami, był interesującym towarzyszem wieczorów. Był też świetnym kucharzem, słynął z tradycyjnej męskiej – mocno mięsnej – kuchni. Na Manhattanie serwował pyszny karczek z grilla, duszonki czy zupę gulaszową.

Zabrała go choroba, z którą walczył od dłuższego czasu. Miał wiele planów, marzeń, ciągle chciał być aktywny, także zawodowo… Niestety, sił starczyło tylko na 68 lat… Zostawił pogrążonych w żalu – żonę, córki, wnuki i wielu bliskich mu ludzi.

Pożegnanie Romana Nehrebeckiego odbędzie się w środę, 9 czerwca, o godz. 12.00 w kościele Opatrzności Bożej w Białej, po czym spocznie on w grobie rodzinnym na cmentarzu parafialnym w Białej.

Agata Wolna

 

Na zdjęciu klepsydra informująca o śmierci i pogrzebie Romana Nehrebeckiego