Dzika sprawa

na zdjęciu dwa dziki fot. Paweł Sowa/Wydział Prasowy UMBB

Praktycznie nie ma tygodnia, aby dziki nie wyrządziły szkody w jakieś części Bielska-Białej. Ostatnio w Kamienicy i Lipniku widziano stada liczące 35-40 sztuk.
Liczba dzików połączona z faktem, że nie uciekają one na widok człowieka, sprawiają, że sytuacja staje się groźna. Do Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej i – za jego pośrednictwem - do Straży Miejskiej wpływa coraz więcej alarmujących doniesień o wizytach dzików na posesjach czy w ogrodach, najczęściej dzwonią mieszkańcy Lipnika i Kamienicy. Oto przykłady z początku września:

W nocy z 2 na 3 września stado dzików demolując po raz kolejny ogrodzenie!!! wdarło się na mój teren dokonując zniszczeń terenu, trawnika, krzewów, nasadzeń, warzywnika, demolując plastikowe kompostowniki (...).

Wtargnęło stado dzików. Zostało zniszczone ogrodzenie, przekopana działka, powyrywane krzaki oraz drzewa.

Nie robicie nic ze stadami dzików, które grasują po mieście!!!

Od 2-3 tygodni stado dzików wchodzi na posesję niszcząc płot oraz ogród.

Zdesperowani mieszkańcy pytają: Czy te dziki mają w końcu zjeść mi psa, a może nawet dzieci?

Zapytaliśmy w Wydziale Ochrony środowiska i Energii Urzędu Miejskiego, co miasto może uczynić w sprawie dzików.

- Sytuacja jest trudna – mówi naczelnik wydziału Danuta Przybyło – do tej pory nie spotkaliśmy się z taką skalą tego zjawiska.

Obecność zwierząt wolno żyjących w mieście wynika przede wszystkim z postępującej urbanizacji - zajmowania przez budownictwo naturalnych siedlisk zwierząt wolno żyjących i przecinania ich szlaków migracyjnych. Trzeba także zdawać sobie sprawę, że często to nie zwierzęta pojawiają się w terenach zurbanizowanych, a ludzie wkraczają w naturalne ekosystemy, budując swoje domy w miejscach bogatych przyrodniczo, w bezpośrednim sąsiedztwie lasów, śródpolnych zadrzewień i łąk, które stanowią naturalne środowisko do życia dzikiej zwierzyny - właśnie dzików, lisów, jeleni i saren. Zamieszkujące na takich terenach zwierzęta szybko adaptują się do życia w warunkach miejskich, gwarantujących zasoby pokarmowe, dostępność schronień oraz brak zagrożenia ze strony dużych drapieżników. Występowanie dzikich zwierząt w przestrzeni miejskiej w wielu przypadkach prowadzi do sytuacji konfliktowych. Z lisami, sarnami i jeleniami sprawę udało się opanować dzięki współpracy z Fundacją Mysikrólik. Jednak problemy z związane obecnością dzikich zwierząt w mieście mają charakter powszechny i narastający, a coraz częściej pojawiają się głosy, że zjawiska tego nie da się wyeliminować trwale – pozostają jedynie działania profilaktyczne.

- Dlatego prezydent miasta zwróci się do lokalnych kół łowieckich o pomoc i podjęcie działań w celu zminimalizowanie zagrożenia i uciążliwości z udziałem zwierząt dziko żyjących. Zgłoszenia w sprawie dzików Wydział Ochrony Środowiska i Energii przekazuje Straży Miejskiej, strażnicy po zgłoszeniu jeżdżą w zagrożone wizytami dzików rejony i ostrzegają mieszkańców. Ulotki z ostrzeżeniami trafiają także do Rad Osiedli – tłumaczy naczelnik Przybyło.

Ale ostrzeżenia nie wystarczają, kiedy trzeba się skonfrontować ze stadem przed własnym domem. Prezydent miasta w takiej sytuacji może wystąpić do Nadleśnictwa Bielsko w sprawie przeprowadzenia redukcji liczby dzików do bezpiecznego poziomu. Planowe redukcje w lesie załatwiają myśliwi z kół łowieckich. W sytuacji, kiedy dziki wychodzą „w miasto”, mogą być potrzebne dodatkowe działania.

JacK